Niedziela 18

(J 20, 1-9)

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra oraz do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono».

Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.

Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.

Dwie rzeczy

Po pierwsze słowa: Życie i śmierć męczenników jest świadectwem zmartwychwstania… i pojawia się wzburzenie, żal… Czy Jezus cierpiał i umarł na krzyżu po to, aby inni cierpieli i umierali, by o tym zaświadczyć. Czy dobry Bóg może żądać takich dowodów miłości? Czy kochać i wierzyć ma być równoznaczne z cierpieniem i bólem?

Po drugie osoba: Maria Magdalena… Kim była?… Cierpiała pod krzyżem wraz z Marią, patrząc jak kona jej Syn. Może była tam dlatego, że był On jej o wiele bliższy i opłakiwała nie tylko boskiego nauczyciela, który kiedyś odpuścił jej winy – Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem… Dlaczego właśnie Maria Magdalena jako pierwsza dotarła do pustego grobu?… Może nie potrafiła się po ludzku pogodzić z śmiercią ukochanego. Może chciała w samotności się spotkać, obmyć stopy łzami jak niegdyś olejkiem…

Kolejna Wielkanoc, kolejna, do której „nie dorosłem”, której nie potrafię w pełni przeżyć… Nie potrafię odnaleźć radości w przeżywaniu cierpienia, nawet jeżeli kończy się Zmartwychwstaniem, zwłaszcza nie zawsze ono łączy – raczej często dzieli…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *